Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 558 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

ŚWIĘTA WOJNA NA PIĄTKĘ

piątek, 18 stycznia 2013 9:13

Fot. Piotr Kieplin

 

 

A jak! Święta Wojna chyba zdała egzamin w Orbicie, prawda? Jedyną opcją, która podniosła mi ciśnienie były gigantyczne korki po meczu. Czekałem w zasadzie 40 minut, ale mniejsza o to.

 

Jak było? Chyba sami przyznacie, że dobrze, patrząc na przepaść między pierwszą ekipą zaplecza PLK a czwartą ekipą Ekstraklasy. Oczywiście, różnicę zrobili „Amerikanje” i Krzysiek „Pitbull” Szubarga. To tak w samym crunchtime, kiedy wielkie rzuty trafiał Ruben Boykin.

 

Kochany Śląsku – walczyłeś dzielnie, wysuwając tym samym postulat, że mógłbyś się bić w PLK. Może nie o czołowe lokaty, ale o miejsca 7-9. Z obecnym składem tak mogłoby to wyglądać. Gratulacje za walkę!

 

Śląsk zaczął to spotkanie od fajnych kontr, piłka chodził wzorowo na obwodzie, gdzie Paweł Kikowski był gorący jak patelnia z rozgrzanym olejem. Nie po kiełbasie, ale po aksamitnej piersi z kurczaka. W samej pierwszej kwarcie gość machnął 13 punktów, z czego trzy trójczyny znalazły drogę do kosza. To były akcje na wysokim poziomie po zasłonach, kiedy Kikowski o dziwo gubił Marcusa Ginyarda i dziurawił obręcz niczym myśliwy okoliczne dziki pod Wrocławiem. Coach Jankowski jeszcze w pierwszej kwarcie zaryzykował opcję small-ball z Łukaszem Diduszko na piątce, kiedy powoli w mecz wchodził drewniany Adam Łapeta. Szczerze? Taki skład z Diduszko i Gabińskim robił różnicę przy wysokich Anwilu. Chłopaki biegali do kontr, straszyli na dystansie, wyciągali na obwód.

 

Było pięknie, Orbita powoli się rozgrzewała. Igor Griszczuk w objęciach z Maciejem Zielińskim, ludzie jedzący popcorn, okoliczny element z piwskiem podczas przerwy. No i niezawodni „Kosynierzy”, których serdecznie pozdrawiam i dziękuję, że trzymali rękę na pulsie. Było bajecznie, dopóki Anwil nie zaliczył serialu 16-0 i nagle w drugiej kwarcie cisza jak makiem zasiał. Było słychać dźwięki z podziemnych ubikacji, kiedy Tony Weeden swoimi rzutami uciszał publiczność we Wrocławiu. Marcus Ginyard, którego podziwiałem w NCAA, robił różnicę atletyczną. Momentami był z innej planety, niby niewidoczny, ale jednak. Po tej ciemnej czeluści Jankowski wrócił do small-ballu, a cichy run Śląsk po przerwie rozpoczął po raz kolejny Kikowski.

 

Wrocławianie wrócili do kontr, tak – transition offense, Orbita płonie. Pożar w międzyczasie chciał gasić 78-letni Przemysław Frasunkiewicz, który trafił dwie trójki nad Radkiem Hyżym i teraz uwaga. Po pierwszej zrobił gest pokroju „ręka na twarzy”, po drugiej krzyknął buńczucznie „in jor fejs”. Naprawdę? Z pierwszoligowcem? Stary, dobry Frasun. W odpowiedzi jedynie Kikowski trzymał WKS na dystansie, ale zaimponował mi fakt, że chłopaki bili się w strefie podkoszowej ze sporym Hajricem i wysokim Łapetą. Radosław Hyży jeszcze potrafi, miał kilka fajnych wejść pod kątem technicznym, dwa razy wywiózł Boykina jak na streetballu.

 

Wierzyliśmy wszyscy w niespodziewany sukces, kiedy Śląsk prowadził w czwartej kwarcie i się trzymał. Nagle na jaw wyszła różnica poziomów. Boykin miał 5 punktów z rzędu, trafiał trójczyny, to samo Weeden i Krzysztof Szubarga. Ten ostatni zasztyletował gospodarza rzutem przez ręce na 77:71, kiedy do końca zostało jakieś 40 sekund. Jeszcze przy stanie 72:68 dla Anwilu coach Jankowski stał sobie za linią boczną spokojnie, jakby palił cygaro na Kubie. Nie wziął czasu, może pogodził się z porażką, bo przecież wielką nagrodą była sama gra z odwiecznym rywalem. Tylko dlaczego na meczach pierwszej ligi Pan Jankowski ciska się, że jego gracze wygrywają tylko +15 do przerwy? Nie rozumiem, nie muszę rozumieć, hej Śląsk!

 

WKS Śląsk Wrocław – Anwil Włocławek  74:83 (39:43)

 

Stat meczu: 12/14 za trzy Anwilu + różnica Amerykanów i Krzysztofa Szubargi

 

 

Słów kilka o chłopakach, oczywiście bez uszczypliwości:

 

Paweł Kikowski – pokazał, że poziom PLK to dla niego bułka z masłem. Ostatnio gra świetnie. Zaimponował na konferencji prasowej, gasząc jakiegoś starego gościa. Na pytanie, czy nie szkoda mu gry w pierwszej lidze, kiedy prezentuje taki poziom, odpowiedział: „Ja gram w koszykówkę. Mi się tu podoba.” – świetny punch.

 

Marcin Flieger – miał bardzo fajną pierwszą połowę, kiedy wykańczał kontry i trafiał jumpery po pompkach. W drugiej był innym człowiekiem i szkoda tych 4-5 rzutów z otwartych pozycji. Oj szkoda...

 

Łukasz Diduszko – nie miał kolejnego double-double, ale to właśnie Hanys zostawia serce na parkiecie. Ależ tam walczył, turlał się, przepychał z Drzewem Łapetą. Leci kieliszek za Ciebie!

 

Tomasz Ochońko – w sumie nie grał zbyt długo i był trochę wożony przez Weedena. „Desperado” odstawał atletycznie, ale przecież wiemy, że gość to poziom solidnego zmiennika w PLK.

 

Krzysztof Sulima – bardzo solidnie na 12 punktów i 7 zbiórek. Szkoda tylko tych wolnych pod koniec czwartej kwarty, ale nie ma co gdybać.

 

Radosław Hyży – w wieku 35 lat udowadnia, że spokojnie mógłby jeszcze pograć w Ekstraklasie. Cwaniactwo boiskowe opanowane, trash-talking również. Chciałbym się kiedyś z nim przejechać w tramwaju.

 

Adrian Mroczek-Truskowski – ta wysoko rzucona trójka nad Jovanovicem po zasłonie była z innej planety, ale potem air-ball z otwartej pozycji w czwartej kwarcie pozostawił mały niesmak.

 

Michał Gabiński – chciał się wykazać przed swoim byłym zespołem, kiedy jeszcze jako junior zdobywał złoto we... Wrocławiu. Pamiętam jak dziś ten finał ze Śląskiem, w którym grał Tomek Prostak.

 

Paweł Bochenkiewicz – tylko niecałe 3 minuty, dwie deski w ataku i sporo siły na Hajricu, którego zmęczył. Czemu nie zagrał więcej? Był jednym z trzech/czterech najsilniejszych ludzi w całej Orbicie.

 

Norbert Kulon – podobnie jak Bochen. Raptem dwie minuty, ale zdołał oddać jeden rzut z gry.

 

 

Tomasz Prostak – nie wszedł na boisko.

 

 

Maksym Kulon – również tylko na rozgrzewce.

 

 

Było naprawdę blisko, a ludzie, którzy zapłacili i poświęcili czas w środowy wieczór nie mogą raczej narzekać.

 

Obecnie Śląsk ma wszystko czego potrzeba do awansu. Dobry defense, szeroki skład, determinację i pewność siebie, którą było widać w walce z Rottweilerami. Oby tylko zdrowie dopisało...

 

26 stycznia przyjeżdża do Wrocławia Start, a w najbliższy weekend Śląsk jedzie na ciężki teren od Ostrowa Wielkopolskiego.

 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Ambasador C...


Podziel się
oceń
1
2

komentarze (21) | dodaj komentarz

POD KOSZEM: TOMEK OCHOŃKO

wtorek, 15 stycznia 2013 10:29

 

Być może będzie to początek serii wywiadów "Pod Koszem". Może tak być, ale nie musi, więc zapraszam do pierwszego albo jedynego wywiadu na Mieszczańskiej.

 

Nie zwracajcie uwagi na moje potargane włosy. Ogarnęliśmy wszystko na szybko, a ja obiecuję, że w piątek pójdę do fryzjera. Do meczu z Anwilem raczej nie schudnę...

 

Podziękowania dla Tomka za te kilkanaście minut poświęconego czasu, bo wiem, że razem z Bochenem miał jechać po ciepłe bułki na Plac Bema.



Serdeczne dzięki plus wielka piona dla Pawła Łozowickiego, który w dużej mierze pomógł zrealizować materiał. Propsy również dla Maćka Szlachtowicza za ogarnięcie opcji.

 

To mój pierwszy wideo wywiad na tzw. "fristajlu". Tomek Ochońko opowiada m.in. o przeszłości i środowym pojedynku z Anwilem.

 

 

Aloha!


Podziel się
oceń
5
1

komentarze (31) | dodaj komentarz

WSPIERAMY: KOSZYKÓWKA DLA NAJMŁODSZYCH

piątek, 07 grudnia 2012 10:08

Gorąco polecam. Więcej info na plakacie...

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

MICHAŁ GABIŃSKI W ŚLĄSKU!

piątek, 23 listopada 2012 15:23

Fot. plk.pl

 

 

Oficjalne info. Michał Gabiński zagra w Śląsku.

 

Ma dzisiaj stawić się o 19:30 na treningu Wojskowych. Zagra też jutro z Kielcami.

 

Mierzący 201 cm Gabiński został wypożyczony z ekstraklasowego Turowa Zgorzelec. Nie mam zamiaru rozwalać go na czynniki pierwsze, więc zajrzyjcie do Wikipedii.

 

Jest to kolejne wzmocnienie pod koszem i swego rodzaju ratunek po kontuzji Przemka Hajnsza.

 

Śląsk w tej chwili na papierze wydaje się najmocniejszy w strefie podkoszowej i ni tylko. Gabiński potrafi rzucać z dystansu, walczy jak lew na tablicach. Pamiętam go doskonale z Finałów Mistrzostw Polski Juniorów Starszych, kiedy w 2006 roku we Wrocławiu Anwil w finale pokonał Śląsk w składzie m.in. z Mateuszem Płatkiem i Tomkiem Stępniem, czy Tomkiem Prostakiem. Obok Gabińskiego pierwsze skrzypce grali wtedy Bartłomiej Wołoszyn i Kamil Michalski.

 

W tym sezonie Gabiński rozegrał raptem cztery mecze w barwach Turowa. W sezonie 2011/12 rozegrał z kolei 30 spotkań. W ciągu 15 minut na parkiecie notował średnio 3 punkty i 3 zbiórki, grając na poziomie prawie 47% z gry.

 

Moim zdaniem Gabiński odbuduje się w pierwszej lidze. To zawodnik pokorju 14/8. Pamiętacie go ze Sportino? Będzie dobrze.

 

Witamy we Wrocławiu!


Podziel się
oceń
1
24

komentarze (12) | dodaj komentarz

DERBOWE FIKU-MIKU

środa, 07 listopada 2012 10:04

Fot. Krzysztof Bajda

 

 

Dzisiaj Śląsk w ramach IBC (czyli Pucharu PZKosz) rozgrywa derbowe spotkanie z WKK. I możecie mówić co chcecie, dla mnie to mały hit tygodnia przed Dąbrową, ponieważ atmosfera będzie bardziej napięta niż Hardkorowy Koksu.

 

Kosynierzy już zbojkotowali cały event, głównie ze względu na absurdalne ceny biletów, które wynoszą 20 zł (ulgowe) i 40 zł (normalne). Poziom cen jest wręcz euroligowy. Nie zniechęciło to jednak walecznych Kosynierów, którzy dzisiaj prawdpodobnie rozniosą kurnik AWF-u w drzazgi, oczywiście dopingiem.

 

Ja osobiście chciałbym się wybrać na mecz, bo zapobiegawczo akredytowałem się też w tym sezonie na WKK, chociażby z tego powodu żeby poogladać (jak czas pozwoli) dawne twarze WKS-u.

 

Dzisiejsze derby jednak przelecą mi koło nosa, ponieważ czasowo nie dam rady ogarnąć się na 18:00.

 

Będzie co oglądać? Ile w ogóle miejsc przewiduje Pan Koelner na ciasnej hali AWF-u?

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

wtorek, 21 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  23 826  

Strona główna

>

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

O moim bloogu

Luźne spojrzenie Sebastiana Hetmana na wrocławską koszykówkę...




Statystyki

Odwiedziny: 23826

Przyjaciele




Mój button